Nowa seria nowa notka :3
Zapraszam !
***
Czarna postać
snuła się powoli w stronę mężczyzny. Jej ciemna peleryna powiewała na
wietrze delikatnie szeleszcząc. Chłopak stal koło latarni , jej nikłe
światło oświetlało jego szaro czerwona kurtkę i jakże rozbrykane i
rozbawione spojrzenie. Lekko złote oczy w ogóle nie zdawały sobie
sprawy że kilka metrów dalej po zabłoconej drodze delikatnie kroczyła
'peleryna'.
Kiedy była juz blisko chłopaka dała o
sobie znać odchrząkując. Krwiste oczy spojrzały na niego a ich wyraz
drametialnie się zmienił. Zaskoczony ..
- Przyszedłeś
Vergil ( czytaj verdzil ) - odparł szeptem pewnym siebie głosem.
Dopiero teraz dało się zauważyć ze pali papierosa. Vergil był pewien ze
podwyższa to jego ego.
- Tak , Dante. Nie myśl żebym się nie zjawił. Spotkanie z tobą jest dla mnie przyjemnością. Zawsze. - odparł.
- A więc ? Co chciałes ? - przeszedł do rzeczy.
- Jest tak wiele rzeczy które bym chciał a tak mało któreych moge dostac...
- He ?
- Jak zawsze nie kumaty - zasmial sie Vergil.
-
Ta.. I to jest moja zaleta Vergilku. - rzekł i zdeptał peta. - Jedna z
wielu. Które możesz dostrzec. - uśmiechnął się pod nosem.
Mężczyzna odwzajemnił uśmiech.
- A wiec tak , Dante.. Sparda chce żebyś znowu przyszedł do DmC.. - spoważnial.
Uśmiech długo nie gościł na twarzy Dantego. Po tych słowach prawie zgromił Vergila wściekłym spojrzeniem.
-
Ja ?! Nie rozśmieszaj mnie Vergil. Wiesz dobrze ze juz nie wrócę. Żyje
po swojemu na swoich zasadach ! Bez jego rozkazów ! I jest mi dobrze.
Jestem wolny. A nie uwieziony w klatce gotowy na każde jego skinienie.. -
dodał.
Vergil nagle poczuł lekki gniew na słowa Dante.
-
Czemu nie chcesz wrócić ? Bo co ? Bo znalazłeś jakaś zarobaczoną
dziurę w której mieszkasz ? Bo dzięki temu czujesz się lepszy ?
Podwyższasz swoje ego ? I nie gadaj mi tu zasadach skoro obaj wiemy ze
ty w ogóle nie wiesz co to są zasady ! Nigdy ich nie przestrzegałeś ani
w przeszłości ani teraz... Wolny ? Jesteś uwięziony w klatce własnego
umysłu. W klatce własnego ego i poczucia ze żyjesz sam. Bez rozkaków.
Bez ludzi którzy mogli by ci rozkazywac. Sam.. Sam siebie zakułes w
kajdany. I nieświadomie sprawiasz swoim zachowaniem ze te kajdany rosną ,
są mocniejsze.. Nie widzisz tego ? Sparda chce ci pomoc.. Dante.. -
Vergil dotknął jego ramienia. Jego oczy, wzrok był wzruszony.
A
Dante osłupial. Vergil.. Zawsze umiał 'dokopac' słowami. A on nie
wiedział jak na nie odpowiedzieć. Rozum czuł ze to prawda. Przecież tak
było. Nie posiadał ani nie tolerował zasad. Wolał żyć wolny robić co mu
się podoba czuć ze nikt nie może go zatrzymać kiedy wolność delikatnie
muska jego twarz i szamocze kurtke. A serce mówiło co innego. Ze Vergil
chce pokazać ,że słowami jakże pięknie ubarwionymi w przymiotniki,
przemówi mu do rozsądku. Ze wróci do Spardy i znwpu zacznie harowac. Tak
jak kiedyś.. A przecież on nie żył przeszłością zakopywał tamte
wspomnienia. Żył dniem dzisiejszym.
- Wiesz.. Raz
widziałem jak Sparda .. Jak z jego oka popłynęła łza kiedy o tobie
rozmawialiśmy. Tyle czasu minęło , Dante. - Vergil prawie błagał.
Uronil
łzę ?! Dla niego ?! Tylko na tyle było go stać ?! Pamiętał jak
traktował go jak syna ,pomagał w uczeniu się, zdobywaniu umiejętności w
walce. A kiedy odszedł nawet go nie zatrzymywał. Nie szukał przez tyle
czasu. I nagle pojawia się Vergil , ON zamiast niego i mówi ze Sparda
uronił łzę ?!
- Niech sobie tą łzę w dupe wsadzi ! -
krzyknął wsielkły Dante. Miał juz dość tej rozmowy. Przez nią zaczął
rozpamietywac tamte czasy myśleć o tym choć sobie obiecał. Przeszłość
była przeszłością. A teraz.. Nawet czuł wyrzuty sumienia..
-
Przestano tak mówić ! Wróć ! Daj nam szanse. Daj jemu szanse. Do
cholery opamietaj się. Ile razy mam powtarzać ze to jak żyjesz to co
robisz to nie jest wolność. To twoje złudzenie !
Niebieskie
oczy Vergila prawie blagały o zrozumienie. Kiedyś Dante by im uległ.
Kiedyś.. W przeszłości.. A teraz nauczył się panowania nad serce.
Uczuciami..
- Koniec tej rozmowy Vergil. Ostatni raz się z toba spotkałem. Trzymaj się. - dodał i ruszył w stronę cieni.
-
Nie.. Posłuchaj zostań , Porozmawiaj ze mną.. - Vergil zatrzymał go
dotykając ramienia. Dante prawie wyszedł po za obszar światła jaki
dawała pobliska miejska latarnia. Jego ciało prawie zanurzyło się w
cieniu.
- Vergil.. - powiedział tak jakby przez te sekundy przemyślał wszystko.
Niebieskooki miał juz nadzieje. Na jego twarzy pojawił się nikły uśmiech.
-
Zapomnaielm dodac.. Devil never cry.. ( diabły nigdy nie płaczą )
Powiedz to Spardzie - uśmiechnał się rozbawiony i poszedł w ciemność. Po
sekundzie jego ciało zakrył cień.
Misaki ~
Proszę o szczerą opinię :3
Ooo, jak miło czytać coś, gdzie pojawia się ulubione imię ^^
OdpowiedzUsuńDante to takie piękne i magiczne imię ;;;; ♥
Opowiadanie mnie wciągnęło i to bardzo. Potrafisz pisać i to jak! *_*
Pozdrawiam. Zhang Tucia
http://bookaholic-zhangtucia.blogspot.com/