czwartek, 23 stycznia 2014

Devil May Cry - Rozdział 1

Nowa seria nowa notka :3

Zapraszam !



***
Czarna postać snuła się powoli w stronę mężczyzny. Jej ciemna peleryna powiewała na wietrze delikatnie szeleszcząc. Chłopak stal koło latarni , jej nikłe światło oświetlało jego szaro czerwona kurtkę i jakże rozbrykane i rozbawione spojrzenie. Lekko złote oczy w ogóle nie zdawały sobie sprawy że kilka metrów dalej po zabłoconej drodze delikatnie kroczyła 'peleryna'.
Kiedy była juz blisko chłopaka dała o sobie znać odchrząkując. Krwiste oczy spojrzały na niego a ich wyraz drametialnie się zmienił. Zaskoczony ..
- Przyszedłeś Vergil ( czytaj verdzil ) - odparł szeptem pewnym siebie głosem. Dopiero teraz dało się zauważyć ze pali papierosa. Vergil był pewien ze podwyższa to jego ego.
- Tak , Dante. Nie myśl żebym się nie zjawił. Spotkanie z tobą jest dla mnie przyjemnością. Zawsze. - odparł.
- A więc ? Co chciałes ? - przeszedł do rzeczy.
- Jest tak wiele rzeczy które bym chciał a tak mało któreych moge dostac...
- He ?
- Jak zawsze nie kumaty - zasmial sie Vergil.
- Ta.. I to jest moja zaleta Vergilku. - rzekł i zdeptał peta. - Jedna z wielu. Które możesz dostrzec. - uśmiechnął się pod nosem.
Mężczyzna odwzajemnił uśmiech.
- A wiec tak , Dante.. Sparda chce żebyś znowu przyszedł do DmC.. - spoważnial.
Uśmiech długo nie gościł na twarzy Dantego. Po tych słowach prawie zgromił Vergila wściekłym spojrzeniem.
- Ja ?! Nie rozśmieszaj mnie Vergil. Wiesz dobrze ze juz nie wrócę. Żyje po swojemu na swoich zasadach ! Bez jego rozkazów ! I jest mi dobrze. Jestem wolny. A nie uwieziony w klatce gotowy na każde jego skinienie.. - dodał.
Vergil nagle poczuł lekki gniew na słowa Dante.
- Czemu nie chcesz wrócić ? Bo co ? Bo znalazłeś jakaś zarobaczoną dziurę w której mieszkasz ? Bo dzięki temu czujesz się lepszy ? Podwyższasz swoje ego ? I nie gadaj mi tu zasadach skoro obaj wiemy ze ty w ogóle nie wiesz co to są zasady ! Nigdy ich nie przestrzegałeś ani w przeszłości ani teraz... Wolny ? Jesteś uwięziony w klatce własnego umysłu. W klatce własnego ego i poczucia ze żyjesz sam. Bez rozkaków. Bez ludzi którzy mogli by ci rozkazywac. Sam.. Sam siebie zakułes w kajdany. I nieświadomie sprawiasz swoim zachowaniem ze te kajdany rosną , są mocniejsze.. Nie widzisz tego ? Sparda chce ci pomoc.. Dante.. - Vergil dotknął jego ramienia. Jego oczy, wzrok był wzruszony.
A Dante osłupial. Vergil.. Zawsze umiał 'dokopac' słowami. A on nie wiedział jak na nie odpowiedzieć. Rozum czuł ze to prawda. Przecież tak było. Nie posiadał ani nie tolerował zasad. Wolał żyć wolny robić co mu się podoba czuć ze nikt nie może go zatrzymać kiedy wolność delikatnie muska jego twarz i szamocze kurtke. A serce mówiło co innego. Ze Vergil chce pokazać ,że słowami jakże pięknie ubarwionymi w przymiotniki, przemówi mu do rozsądku. Ze wróci do Spardy i znwpu zacznie harowac. Tak jak kiedyś.. A przecież on nie żył przeszłością zakopywał tamte wspomnienia. Żył dniem dzisiejszym.
- Wiesz.. Raz widziałem jak Sparda .. Jak z jego oka popłynęła łza kiedy o tobie rozmawialiśmy. Tyle czasu minęło , Dante. - Vergil prawie błagał.
Uronil łzę ?! Dla niego ?! Tylko na tyle było go stać ?! Pamiętał jak traktował go jak syna ,pomagał w uczeniu się, zdobywaniu umiejętności w walce. A kiedy odszedł nawet go nie zatrzymywał. Nie szukał przez tyle czasu. I nagle pojawia się Vergil , ON zamiast niego i mówi ze Sparda uronił łzę ?!
- Niech sobie tą łzę w dupe wsadzi ! - krzyknął wsielkły Dante. Miał juz dość tej rozmowy. Przez nią zaczął rozpamietywac tamte czasy myśleć o tym choć sobie obiecał. Przeszłość była przeszłością. A teraz.. Nawet czuł wyrzuty sumienia..
- Przestano tak mówić ! Wróć ! Daj nam szanse. Daj jemu szanse. Do cholery opamietaj się. Ile razy mam powtarzać ze to jak żyjesz to co robisz to nie jest wolność. To twoje złudzenie !
Niebieskie oczy Vergila prawie blagały o zrozumienie. Kiedyś Dante by im uległ. Kiedyś.. W przeszłości.. A teraz nauczył się panowania nad serce. Uczuciami..
- Koniec tej rozmowy Vergil. Ostatni raz się z toba spotkałem. Trzymaj się. - dodał i ruszył w stronę cieni.
- Nie.. Posłuchaj zostań , Porozmawiaj ze mną.. - Vergil zatrzymał go dotykając ramienia. Dante prawie wyszedł po za obszar światła jaki dawała pobliska miejska latarnia. Jego ciało prawie zanurzyło się w cieniu.
- Vergil.. - powiedział tak jakby przez te sekundy przemyślał wszystko.
Niebieskooki miał juz nadzieje. Na jego twarzy pojawił się nikły uśmiech.
- Zapomnaielm dodac.. Devil never cry.. ( diabły nigdy nie płaczą ) Powiedz to Spardzie - uśmiechnał się rozbawiony i poszedł w ciemność. Po sekundzie jego ciało zakrył cień.
Misaki ~
Proszę o szczerą opinię :3

1 komentarz:

  1. Ooo, jak miło czytać coś, gdzie pojawia się ulubione imię ^^
    Dante to takie piękne i magiczne imię ;;;; ♥
    Opowiadanie mnie wciągnęło i to bardzo. Potrafisz pisać i to jak! *_*
    Pozdrawiam. Zhang Tucia

    http://bookaholic-zhangtucia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń